Stance’y, spasy- bypassy dla auta proszę!

Moja wiedza na temat historii motoryzacji jest znikoma. Coś tam poczytałem o Henrym Fordzie (dzięki książce wygranej u Tommy’ego kupę czasu temu), coś o grupie B, wiem kto to McRae i Richard Burns (bo grałem w gry). Wiem, że BMW E30 jest najbardziej utytułowanym samochodem świata, w którym roku zakończono jego produkcję i… to chyba tyle, więc nie oczekuję od siebie jakichś poprawnych wniosków, ale…

Wydaje mnie się, że coś tu poszło nie tak.

Bo przecież od samego początku motoryzacja nastawiona jest na performance. Więcej przyczepności, więcej mocy, więcej miejsca, więcej bezpieczeństwa, większy zasięg na jednym baku- niezależnie pod jakim kątem spojrzeć chodzi o postęp, o bicie barier- czy to ekonomicznych, czy ekologicznych, czy prędkościowych czy wyczynowych. W końcu po to wymyślono wielowahaczowe zawieszenia, turbodoładowanie, wtrysk paliwa, felgi ze stopów lekkich czy safeciarzy na rajdach.

Kilkanaście lat temu mieliśmy modę na nełony, ławki z parku, kawasaki green, kartonowe dokładki i full-custom-Janusz-podaj-młotek-szpachla-bodykity. No i fajnie- była moda, przeszła moda, teraz można się pośmiać oglądając ogłoszenia „BMW 316i empałer tjuning okazja świetny stan”. Tymczasem rozwinęła się całkiem spora grupa osób, która znowu twierdzi, że samochód wcale nie służy do jazdy.

Stęserzy (nawet nie wiem czy to się tak wymawia)

Próbowałem zrozumieć, zobaczyć w tym jakiś ukryty sens i im więcej oglądam filmików z imprez tego typu tym bardziej ślepnę i zaczynam dostawać palpitacji, a pytanie „gdzie cyjanek i brzytwa?!” wykrzykuję tak często, że mój pies zaczyna mnie podejrzewać o bycie klasycznym przypadkiem zespołu Tourette’a.

Właściwie to sam zaczynam się podejrzewać.

Poza tym, że jest wokół tego wielka imprezowa otoczka- wóda, imprezy nad basenem, wóda, pół-nagie laski, wóda, DJe, więcej wódy, więcej ludzi, więcej lasek, więcej lansu i słegu (to jakaś nazwa kostki toaletowej?) to nie widzę w tym nic. Tylko gdzie tu zapach spalin, pięć sekund do setki, lewa na hamulcu i wizja nagłej śmierci w płomieniach rozlanej wysokooktanówki? Nic, tylko lans, pokazówa, rewia mody.

Mam tylko nadzieję, że to minie tak szybko, jak Szybcy i Wściekli: Radom edition…

pozdrawiam,
Szczypior

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *